Co? – Zlot atopików!
Gdzie? – W Toruniu!
Kiedy? – 4-5 lipca 2009!
Chciałbym opowiedzieć o Wielkiej Awanturze o Dział Lekarzy. Po części dlatego, żeby przyszłe pokolenia internautów mogły uczyć się na błędach obecnego pokolenia. Po części też dlatego, żebym ja sam mógł się rozliczyć z tym okresem i nabrać do niego, niczym malarze holenderscy, trochę dystansu.
Niedawno dla zabawy zrobiłem analizę zawartości forum pod kątem tego, kto używa jakich słów jak często w spoich postach. Każdy użytkownik to punkt w wielowymiarowej przestrzeni, w której każde słowo jest jednym wymiarem. Potem użyłem PCA (Principal Component Analysis) żeby „spłaszczyć” tę przestrzeń do dwóch wymiarów i zrobić wykres. Musiałem zrobić PDF (a nie PNG), bo wykres jest bardzo duży i są na nim małe literki, inaczej by się to wszystko nie zmieściło.
Swego czasu na forum zrobiło się głośno na temat kliniki w Gelsenkirchen. Bywalcy wiedzą o co chodzi
Nie będę więc się rozpisywać na jej temat, ale powiem coś niecoś z moich wypraw do naszego zachodniego, germańskiego sąsiada.
Otóż z trzech na cztery moje pobyty tam byłam dość niedaleko tej miejscowości. I wiecie co? Nikt o żadnej klinice leczącej AZS i inne choroby alergiczne za pomocą psychoterapii tam nie słyszał, ani lekarze ani pacjenci. Ciężkie stany alergiczne w Niemczech leczy się identycznie jak w Polsce – hydrokortyzon w żyłę lub inne sterydy, antyhistaminy i ewentualnie dieta.
Czyżbyśmy znowu padli ofiarą typowej dla naszego kraju manii na punkcie rzekomo lepszego Zachodu?
I… Wasz Don Kichote w spódnicy nabrał sił i wraca
To, że dzisiaj możemy znaleźć dużo informacji o atopowym zapaleniu skóry, jest teraz zupełnie normalne. Ale przecież nie zawsze tak było. Pamiętacie rok 2001? Nasz serwis w ogóle jeszcze nie istniał. Ja nawet nie zdążyłem jeszcze porządnie zachorować. A ci, którzy szukali w sieci frazy „atopowe zapalenie skóry” widzieli takie oto wyniki.
Pod każdym wynikiem jest link View old version on the Internet Archive. Można pod większością z tych linków zobaczyć historyczną zawartość strony.
Na interesującą nas frazę pierwszym wynikiem jest lista chorób alergicznych, gdzie atopowe zapalenie skóry jest po prostu jedną z pozycji. To znaczy, możemy się dowiedzieć, że AZS w ogóle istnieje. Drugim wynikiem jest strona na której znajdziemy jeden akapit o naszej chorobie.
Porównując to z dzisiejszymi wynikami, można zobaczyć jak długą drogę przeszliśmy.
Przeniosłem nas na nowy serwer. Dla ciekawskich, kilka historycznych informacji o wędrówkach naszego serwisu.
UPDATE 2008-09-17: W poniedziałek i wtorek serwis działał bardzo powoli. Problemem okazał się błąd w Xen, który polegał na ignorowaniu ustawienia MTU przez interfejs sieciowy Xen i jednoczesnym niedziałaniu PMTU discovery. Obejście problemu – jak się wie, gdzie on jest – jest na szczęście proste i serwis działa już z pełną prędkością.
Strona z polecanymi lekarzami była nieczynna od przenosin do hosting365. W opisie mieli „obsługujemy Django”. Niestety, w praktyce okazało się że na serwerze nie ma wszystkich potrzebnych elementów, a obsługa klienta nie odpowiada na moje pytania. Dlatego też niedługo wyprowadzamy się stamtąd i wprowadzamy do rootnode.pl.
Jednak te przenosiny jeszcze trochę potrwają, a leżąca strona z polecanymi lekarzami leżała mi na sercu. Nie mogąc rozwiązać tego problemu porządnie, rozwiązałem go prowizorycznie. Serwuję tę stronę z domowego laptopa, tego samego na którym w tej chwili piszę ten wpis. Nie będzie ta strona działać zbyt szybko, ale przynajmniej będzie działać w ogóle. Jest jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, głównie ze względu na to, że w międzyczasie przeszliśmy z phpbb2 na phpbb3, co wymaga też zmian w kodzie po stronie Django.
Część z polecanymi lekarzami powinna teraz działać w trybie tylko do odczytu; kiedy dorobię logowanie, będzie też możliwość robienia nowych wpisów.
Dzisiaj coś z innej beczki. Wahwah występujący osobiście! Dla tych, którzy są ciekawi jak wygląda Wahwah, jest to doskonała okazja do zaspokojenia ciekawości.
Niedawno spotkałem się ze stwierdzeniem jednej osoby na forum, które można w skrócie zapisać w ten sposób:
Od jakiegoś czasu mam pogorszenie. Leczę się, ale atopia się mnie cały czas mocno trzyma. Przyznaję, że to w dużej mierze moja wina, bo się drapię.
Jeżeli dobrze zrozumiałem, za tym stwierdzeniem stoi następujące przekonanie:
„Moja skóra to zdrowa skóra którą podrapałem i dlatego jest chora.”
Osobiście mam na stopie miejsce z chorą skórą, niewielki placek. Obok mam miejsce ze zdrową (względnie) skórą. Zrobiłem taki eksperyment: Przez kilka dni nie drapałem tego miejsca, tak żeby naskórek był zregenerowany. Potem zacząłem drapać to chore miejsce na równi ze skórą obok, czyli drapałem dwa niemal identyczne miejsca naraz, tyle że jedno miejsce było chore a drugie zdrowe.
Naskórek z chorej skóry szybko zaczął schodzić, a potem chora skóra zaczęła krwawić. Tak samo drapana zdrowa skóra była tylko trochę porysowana, naskórek był tylko odrobinę uszkodzony. Widać było rysy paznokci, ale naskórka nie ubyło, ani nigdzie nie został przebity.
Wróćmy do wyjściowego stwierdzenia:
„Moja skóra to zdrowa skóra którą podrapałem i dlatego jest chora.”
Nie jest tak; gdyby tak było, zdrowa drapana skóra po podrapaniu powinna zniszczyć się w takim samym stopniu jak chora, powinna tak samo krwawić, etc.
Jeżeli lekarz mówi że drapanie utrudnia leczenie, to tylko szuka usprawiedliwienia i usiłuje zrzucić odpowiedzialność na pacjenta. Drapanie jest reakcją na świąd, niemożliwą do powstrzymania.
Drapania nie da się powstrzymać
Lekarz zaczal więc zastanawiac sie jak silny jest u mnie związek psychiki z atopią, bo jet na pewno. Nasilenie atopii u mnie miało miejsce kiedy zerwała ze mną dziewczyna.
Gdyby istniał związek pomiędzy zrywaniem a atopią, każda dziewczyna z którą zerwie narzeczony, miałaby atopię. Widziałem wiele dziewczyn z którymi narzeczeni zrywali i żadna nie miała atopii. Jeżeli już miały jakieś objawy, to były to inne atrakcje: przeziębiały się, wymiotowały, każda co innego. Atopii niet! Dlaczego? Dlatego że zerwanie związku to jest stres. Stres szkodzi każdemu człowiekowi, każdemu zwierzęciu i nawet każdej roślinie. W przypadku osób które mają atopię, skóra jest słabym punktem i jeżeli są poddane stresowi, skóra „pada” pierwsza.
Gdybyś np. miała zdrową skórę ale słaby żołądek, on odezwałby się pierwszy. Gdybyś miała bóle kręgosłupa, to one dałyby się we znaki. Korelacja pomiędzy psychiką i naturą objawów jest żadna. Objawy występują tam gdzie jest słaby punkt w organizmie. On był słaby już wcześniej, a stres tylko „pociąga za spust” i wyzwala wcześniej istniejącą tendencję.
Podczas wizyty lekarz dał mi delikatnie do zrozumienia, że może potrzebuję znalezć sobie dziewczynę.
W kontekście leczenia skóry? Wygląda mi na to że zamiast leczyć organ od którego jest specjalistą, profesor szuka usprawiedliwienia i przerzucenia odpowiedzialności na pacjenta.
Zauważyłem że lekarze lubią myśleć tak:
BRAK REZULTATU + WYMÓWKA = REZULTAT
Jak się skóra pacjentowi nie poprawia, szukamy innego feleru u pacjenta i się do niego przyczepiamy. Jest singlem? Jest gejem? Nie wierzy w Boga? Przeżył rozstanie? Był prześladowany w szkole? Jąka się? Jest nerwowy? Umarł mu rodzic? A może oboje? A może ma trudności finansowe? Kłopoty w pracy?
Nie ma takiego człowieka u którego nie dałoby się znaleźć jakiegoś feleru. Wystarczy trochę popytać, coś się zawsze znajdzie znajdzie. I proszę bardzo, mamy WYMÓWKĘ z której zaraz sobie zrobimy piękny REZULTAT. I zadowoleni z siebie będziemy ścierać kurze z dyplomów w gabinecie.
James Randi wysnuł hipotezę, że osoby otrzymujące doktorat, w momencie kiedy jest im wręczany dyplom, zostają poddane działaniu specjalnej substancji modyfkowanej genetycznie, która przechodzi przez skórę, wnika do mózgu i paraliżuje tę jego część, która jest odpowiedzialna za wypowiadanie dwóch następujących zdań:
Lekarz który nie potrafi powiedzieć żadnego z nich musi radzić sobie inaczej.
W pewnym sensie rozumiem profesora. Jeżeli jako specjalista podejmuje leczenie i nie osiąga rezultatów, to ma problem, bo stoi w obliczu sprzeczności:
W takiej sytuacji lekarz ma dwie możliwości:
Opcja 2 jest o wiele łatwiejsza. Wystarczy wypytać pacjenta o problemy życiowe i zasugerować (ale tylko zasugerować! niech pacjent „dojdzie do wniosku sam”) że to one są tutaj winne. A najlepiej sam pacjent. Bo drapie. Bo nie ma dziewczyny. Bo nie ma ojca.
Wygląda wiec na to, ze mam jakiś problem, tylko nie bardzo umiem go nazwać. Chyba wiec skorzystam z okazji i pogadam sobie z psychologiem…
Jeżeli będziesz rozmawiać z psychologiem, proponuję pytanie o dysonans poznawczy u lekarzy, których leczenie nie przynosi rezultatów.