Powoli kończę książkę Bad Science. Autorem jest Ben Goldacre, którego w UK można znać z sobotnich felietonów w The Guardian, a w anglojęzycznym Internecie z bloga o tym samym tytule co książka. Fantastyczna książka. Momentami mam ochotę siadać i przepisywać tu całe fragmenty, ale oczywiście nie mogę tego robić, więc gryzę się w język (czy palec) i czytam dalej.
Ale i w książce zdarzają się cytaty długie na cały akapit. Skoro Ben może cytować, to i ja mogę. Oto cytat, który mnie dziś zupełnie zadziwił.
Wiecie co, dzisiaj przytrafiła mi się niewiarygodna rzecz. Właśnie tu szedłem, na ten wykład, i przechodziłem przez parking. Nie uwierzycie, co się stało. Zobaczyłem samochód z tablicą rejestracyjną WAZ 3572. Wyobrażacie sobie? Z milionów tablic rejestracyjnych w całym województwie, jakie było prawdopodobieństwo, że zobaczę dziś tę właśnie tablicę? Zadziwiające…
—Richard Feynman
Tagi: Ben Goldacre, Richard Feynman
A propos czego ten cytat i dlaczego cię zadziwił?
Chodzi właśnie o to, że jedne rzeczy nas dziwią, a inne nie, i rzadko się zastanawiamy nad tym, dlaczego dziwią nas akurat te, a inne nie.
Cytat może być przydatny w różnych kontekstach. Na przykład, może być odpowiedzią na twierdzenie, że jakieś zdarzenie (np. wyzdrowienie) było tak mało prawdopodobne, że nie mogło zdarzyć się przypadkiem. W bardziej generalnym sensie pokazuje, jak zawodzi nas intuicja. Zobaczenie przez nas tej a nie innej tablicy rejestracyjnej jest naprawdę bardzo mało prawdopodobne, a jednak się zdarzyło. Podobnie na ulicy. To, że akurat miniemy tę a nie inną osobę jest naprawdę bardzo, bardzo mało prawdopodobne. A jednak się zdarzyło! Zaczynamy się więc, mijając kolejne bardzo mało prawdopodobne twarze, zastanawiać, jak to możliwe, i co się tutaj właściwie dzieje. Dlaczego jedne rzeczy nas dziwią a inne nie? Co to jest prawdopodobieństwo? Czy rzeczywiście istnieje jakieś jedno konkretne prawdopodobieństwo zobaczenia konkretnej twarzy w konkretnym miejscu? Tak generalnie, jest małe. A jeżeli ktoś dał nam cynk? Wtedy jest duże. To jakie w końcu jest, małe, czy duże?
Podobnie jest na przykład z lekiem, który jest skuteczny, ale nie zawsze. Jeżeli bierzemy populację pacjentów, to obserwujemy że części pacjentów po Protopiku się poprawia, ale niektórym się pogarsza. Czy to znaczy że Protopic sam z siebie jest „pomagający czasami”? Zdarza się, że ktoś bierze jeszcze inny lek i pojawia się interakcja, albo ma jeszcze jedną, inną chorobę (np. infekcję skóry). Wtedy, gdybyśmy wiedzieli o tym zawczasu, powiedzielibyśmy że prawdopodobieństwo że Protopic pomoże, jest małe. Choć generalnie duże.
Podstawowa myśl jest jednak w miarę prosta. Rzeczy bardzo nieprawdopodobne zdarzają się, i to codziennie. Kiedy jesteśmy zdziwieni, powinniśmy się zastanowić, dlaczego.
Hmmm, nie wiem, czy czytałeś Feynmana, ale on przytoczony fragment potraktował jako żart ilustrujący pewną grupę badań, w których prawdopodobieństwo zajścia zdarzenia oblicza się po zajściu zdarzenia, a nie przed – co jest absurdem. Oznacza to, że jeżeli zobaczyłeś rejestrację WAZ 3572, to znaczy, że ją zobaczyłeś, że zdarzenie zaistniało i prawdopodobnie nie ma w tym nic szczególnego. Teraz można co najwyżej obliczyć prawdopodobieństwo tego, czy jutro ten samochód ujrzysz ponownie.
Nie, nie czytałem Feynmana. Swoją drogą, polecam Bena Goldacre.