Długo się zbierałam żeby napisać ten post, ale najważniejsze że wiem co napisać. Mam nadzieję, że przekona to zarówno racjonalistów jak i wierzących
Słowem wszystkich którzy chcieliby poznać trochę prawdy na temat korzeni tak dzisiaj popularnej psychosomatyki…
Otóż po dłuższych moich obserwacjach i dochodzeniach doszłam do wniosku iż korzenie psychosomatyki tkwią… W astrologii! Dziwne prawda? Ale tak jest! Wystarczy sięgnąć po jedną z astrologicznych książek i zobaczyć: Baran – charakter impulsywny, cholery, problem zdrowotny: głowa. Byk – zamiłowanie do piękna, romansów, problem zdrowotny: szyja, gardło. I tak dalej. Układa się to wszystko w pewną logiczną całość. Pytanie tylko dlaczego tak bardzo śmiejemy się z astrologii i horoskopów, a z psychosomatyki już nie? Dlaczego piętnujemy jedno, a drugie zbywamy milczeniem, a wręcz – pochwalamy? Obydwa są moim zdaniem bardzo szkodliwe, prowadzą bowiem do stwierdzenia: „to moja wina że jestem chory bo jestem Rakiem/nadmiernie uczuciowy”.
A teraz drobna ciekawostka: na moim blogu zostałam kiedyś dotkliwie obrażona przez zwolennika psychosomatyki, jego komentarz był bardzo chamski i przykry. Ale nieco później odkryłam jego wpis na innym blogu – okazało się że choruje na CHAD i że był nawet w szpitalu psychiatrycznym… Inny mój znajomy który był takim właśnie zwolennikiem i też mnie obrażał z powodu moich przekonań też ma delikatnie mówią „nierówno pod kopułą” i jest to stwierdzone. O czymś to świadczy…
Przekonaj o tym jeszcze psychodermatologów:
Psychodermatologia – nowa dziedzina medycyny
Przew Lek 2005, 1, 50-55
autorzy: Wioletta Barańska-Rybak, Roman Nowicki, Katarzyna Jakuszkowiak, Wiesław Jerzy Cubała,
streszczenie artykułu:
„Zaburzenia psychodermatologiczne, definiowane jako stan będący wynikiem interakcji między umysłem a skórą, podzielone zostały na 3 grupy: zaburzenia psychofizjologiczne, pierwotne oraz wtórne zaburzenia psychiczne. W pojęciu zaburzeń psychofizjologicznych mieszczą się m.in. łuszczyca, trądzik, atopowe zapalenie skóry, do zaostrzenia których dochodzi pod wpływem stresu. Pierwotne zaburzenia psychiczne (parazytozy, dysmorfofobia, trichotillomania) to choroby, w których występuje problem psychiatryczny manifestujący się chorobą skóry. Wtórne zaburzenia psychiczne, jak depresja czy fobia społeczna, mogą rozwinąć się w konsekwencji choroby dermatologicznej.”
Nie będę się długo rozpisywał bo nie ma do kogo (słaby poziom merytoryczny)
Tylko tyle; na azs choruję jakieś 30 lat, może dłużej bo kiedyś było inaczej diagnozowane. To oznacza większoś mojego życia i dodam że mój przypadek jest poważny, okresowo ląduję w klinice dermatologiczej w ciężkim stanie. Na podstawie własnego, przebogatego doświadczenia stwierdzam z całą pewnością że czynnik psychosomatyczny jest istotnym składnikiem tej choroby. Kropka.
A tak z ciekawości – jak też konkretnie wyglądała owa „dotkliwa obraza” i w jakim wystąpiła kontekście? Jeżeli ktoś napisał że jest pani idiotką to rzeczywiście był chamski i przykry
pozdrawiam
grzechotnick