Archiwum z Luty 2008

Czy leki naturalne są lepsze od chemicznych?

poniedziałek, 25 Luty 2008

Na naszym Forum często pojawiają się osoby, usilnie próbujące namówić nas na zakup tzw. leków naturalnych. Na uzasadnione wątpliwości co do skuteczności tych specyfików, zwykle odpowiadają: “trujcie się chemią skoro nie chcecie spróbować naturalnych środków”. Czy rzeczywiście “naturalne” jest lepsze od “chemii”?

Przykładowo, korę wierzbową używa się od wieków jako środka przeciwgorączkowego, przeciwzapalnego i przeciwbólowego. Faktycznie stosuje się ją podobnie do tego, jak my stosujemy aspirynę. Nie jest to zaskakujące, ponieważ już w 1838 roku chemicy zidentyfikowali aktywny składnik kory wierzbowej jako kwas salicylowy – od salix, botanicznej nazwy rodziny wierzbowatych – którego syntetyczną postacią jest kwas acetylosalicylowy, lepiej znany jako aspiryna. Gdybyś wziął tabletkę czystego, naturalnego kwasu salicylowego wyciągniętego z wierzby i tabletkę chemicznego kwasu salicylowego wyprodukowaną w fabryce Bayera, żadnymi znanymi metodami nie udałoby się stwierdzić różnicy między nimi. Obie składają się z tych samych cząstek subatomowych tworzących identyczne atomy, które są skupione w identyczny sposób, tworząc identyczne molekuły. Chemik nie potrafi znaleźć różnicy i zielarz nie potrafi znaleźć różnicy. Zresztą nawet zielarz, który wierzy, że istnieje różnica, nie potrafi jej znaleźć.

(więcej…)

Rola mikroRNA w etiologii AZS

piątek, 22 Luty 2008

Naukowcy ze szwedzkiego uniwersytetu medycznego Karolinska Institutet pokazali, że niektóre molekuły mikroRNA mogą odgrywać istotną rolę w rozwoju chorób skóry, takich jak AZS. MikroRNA to krótkie, jednoniciowe cząsteczki RNA, które regulują działanie genów, i poprzez oddziaływanie na wiele różnych protein i udział w różnych procesach komórkowych w skórze i systemie immunologicznym, mogą być istotnym czynnikiem w rozwoju chorób skóry. W przyszłości terapie oparte na bazie mikroRNA mogłyby być bardziej efektywne, niż terapie genowe oparte na wpływie na poszczególne proteiny.

W ciągu ostatnich kilku lat naukowcy zidentyfikowali setki różnych mikroRNA – krótkich łańcuchów RNA, które regulują działanie genów. Jednak rola wielu z tych µRNA w organizmie wciąż pozostaje zagadką.

Badania zespołu profesor Mony Ståhle pokazują, że mikroRNA generuje różne wzorce ekspresji genów w przypadku AZS, w porównaniu do zdrowej skóry. Jedna z tych molekuł, miR-203 leży w obszarze szczególnego zainteresowania naukowców, ponieważ zdaje się ona rozregulowywać działanie keratynocytów – komórek naskórka produkujących keratynę – i powodować stany zapalne skóry.

Źródło: www.ki.se, ScienceDaily.com

Historia choroby

czwartek, 21 Luty 2008

Termin alergia został po raz pierwszy użyty przez Klemensa von Pirqueta w 1906 roku i oznaczał szkodliwe dla organizmu reakcje immunologiczne. Z kolei pojęcie atopia, użyte po raz pierwszy przez Cooke’a i Vander Vera w 1916 r., oznacza dziedziczną skłonność do rozwoju reakcji nadwrażliwości typu I, co wiąże się z wytwarzaniem przeciwciał IgE w odpowiedzi na powszechnie występujące w środowisku antygeny – heterogenne białka. Już wtedy uznano rodzinną skłonność do występowania alergii za jeden z wyróżników atopii.

W następnych latach próbowano dokładnie opisać, w kategoriach ówczesnych pojęć, sposób dziedziczenia atopii. W 1920 r. Adkinson oraz w 1936 r. Weiner, Ziere i Fries uważali, że atopia dziedziczy się jako cecha recesywna, natomiast Cooke w kilku pracach z tego okresu, a w 1934 r. także inni autorzy – Bucher i Keller, jako cecha dominująca. Cooke i Spain w 1928 r. podkreślali, że sposób dziedziczenia świadczyć może o uwarunkowaniach atopii od wielu genów.

Co to znaczy, „atopowy”?

czwartek, 21 Luty 2008

- Na co jesteś chory?
- A na coś dziwnego.
- A jak ta choroba się nazywa?
- „Coś dziwnego”.

Tak z grubsza wygląda znaczenie słowa atopos. Powiedziałbym, że to dziwne, żeby opisywać choroby w ten sposób.

Karmienie piersią zmniejsza ryzyko wystąpienia AZS

wtorek, 19 Luty 2008

Według zaleceń EAACI zaleca się karmienie wyłącznie piersią do 4.–6. mies. życia w ramach profilaktyki alergii. Mleko matki zawiera m.in. lizozym (działający przeciwbakteryjnie), laktoferynę (czynnik stymulujący wzrost prawidłowej flory jelitowej) oraz przeciwciała klasy IgA (pierwsza linia obrony przed patogenami). Dzieci karmione piersią do 2. roku życia, nawet przy obciążonym wywiadzie alergicznym u rodziców, rzadko zapadają w tym okresie na AZS. Zawarta w mleku matki laktoferyna pobudza rozwój prawidłowej flory jelitowej, która stymuluje procesy odpornościowe, odgrywając tym samym ważną rolę w profilaktyce alergii. Badanie kohortowe, przeprowadzone w Szwecji w grupie ponad 4 tys. dzieci karmionych częściowo i wyłącznie piersią do 2. roku życia, wykazało jego korzystny wpływ na zmniejszanie ryzyka alergii. W grupie karmionej naturalnie przez co najmniej 4 mies. ryzyko wystąpienia astmy oskrzelowej, AZS i alergicznego nieżytu nosa było mniejsze niż u dzieci karmionych sztucznie.
W 1995 r. opublikowano wyniki 17-letniej obserwacji 150 dzieci, podzielonych na 3 grupy – niekarmionych piersią w ogóle lub krócej niż 1 mies., karmionych 1–6 mies. oraz dłużej niż 6 mies. – badanych regularnie w 1., 3., 5., 10. i 17. roku życia. Autorzy potwierdzili profilaktyczny wpływ karmienia piersią w zakresie chorób atopowych (astmy, alergii pokarmowej i wziewnej). Choroby atopowe częściej występowały w grupie dzieci najkrócej karmionych piersią, a AZS najrzadziej stwierdzano między 1.–3. rokiem życia u dzieci najdłużej karmionych piersią. W grupie dzieci karmionych piersią jedynie do 1. mies. życia lub karmionych sztucznie najczęściej występowała alergia pokarmowa, a w drugiej kolejności wziewna, którą stwierdzono u 65% dzieci z tej grupy w 17. roku życia. W opublikowanej w 2001 r. metaanalizie Gdalevicha i wsp. wykazano ochronny wpływ karmienia piersią na ryzyko rozwoju alergii, szczególnie w populacji dzieci rodziców z obciążonym wywiadem alergicznym – matkom tych dzieci zaleca się wyłączenie z diety pokarmów będących silnymi alergenami.

Rola alergenów pokarmowych w etiopatogenezie atopowego zapalenia skóry
Anna Rosińska, Iwona Stajkowska, Wojciech Cichy
Post Dermatol Alergol 2007; XXIV, 5: 224–232
Pełny artykuł

Karmienie piersią nie zmniejsza ryzyka wystąpienia AZS

wtorek, 19 Luty 2008

Część autorów podważa ochronny wpływ karmienia piersią, polegający na zmniejszeniu ryzyka wystąpienia chorób atopowych w dzieciństwie. Purvis i wsp. przebadali grupę ponad 800 dzieci w 1., 3. i 5. roku życia i stwierdzili, że ryzyko wystąpienia AZS u dzieci karmionych piersią do 6. mies. życia było mniejsze niż u karmionych dłużej niż 6 mies. Najniższe ryzyko wystąpienia AZS odnotowano u dzieci karmionych sztucznie. Ludvigsson i wsp. oceniali ryzyko wystąpienia AZS w grupie ponad 8 tys. dzieci karmionych wyłącznie piersią do 4. mies. życia. i powyżej 4. mies. życia. W 1. roku życia 20% wszystkich badanych dzieci prezentowało objawy AZS. Na podstawie wyników własnej analizy autorzy dowodzili, że dłuższe (powyżej 4. mies.) karmienie piersią nie zmniejsza ryzyka wystąpienia AZS w 1. roku życia. Zauważono też, iż dzieci z rodzin mających zwierzęta domowe rzadziej zapadały na atopowe zapalenie skóry. W 1998 r. Jong i wsp. przeprowadzili badanie z randomizacją, obejmujące ponad 1500 noworodków karmionych naturalnie przez co najmniej 6 tyg. i otrzymujących dodatkowo mleko krowie lub placebo 3 razy dziennie. Chorobę atopową stwierdzono u 10% niemowląt przyjmujących mleko krowie i u 9,3% – placebo, natomiast w 2. roku życia odsetek ten wynosił odpowiednio 9,6 i 10,2%. Na podstawie przytoczonych wyników naukowcy zanegowali wyższość karmienia piersią nad stosowaniem preparatów opartych na mleku krowim. W ostatnim czasie pojawiło się kilka doniesień negujących pozytywny wpływ karmienia w profilaktyce alergii. Sariachvili i wsp. na podstawie obserwacji 1128 niemowląt (od 5. mies. ciąży) wykazali brak znaczenia czynnika, jakim było karmienie piersią, w rozwoju objawów AZS w 1. roku życia dziecka. Z kolei Brandt i wsp. poddali w wątpliwość dowody, na podstawie których opracowano obecne rekomendacje dietetyczne dla noworodków i niemowląt.

Rola alergenów pokarmowych w etiopatogenezie atopowego zapalenia skóry
Anna Rosińska, Iwona Stajkowska, Wojciech Cichy
Post Dermatol Alergol 2007; XXIV, 5: 224–232
Pełny artykuł

Muszę spróbować wszystkiego

niedziela, 17 Luty 2008

Nieskuteczne preparaty są jak kłamstwa.

W książce Marka Haddona „Dziwny przypadek psa nocną porą” główny bohater tłumaczy, dlaczego nie kłamie. Jego matka twierdzi, że Christopher nie kłamie, bo jest dobrym człowiekiem. Ale on sam mówi, że powód jest inny. Nie kłamie dlatego, że nie potrafi.

Jest tylko jedna rzecz, która zdarzyła się w określonym miejscu i czasie. Natomiast liczba rzeczy, które się nie zdarzyły w tym miejscu i czasie, jest nieskończona. Żeby powiedzieć prawdę, wystarczy powiedzieć tę jedną rzecz, która się zdarzyła. Żeby skłamać, trzeba powiedzieć, coś, co się tam nie wydarzyło, a tych rzeczy jest nieskończoność, więc się nie da wszystkich powiedzieć, a nawet żeby powiedzieć jedną, trzeba ją jakoś wybrać, a kiedy się zaczyna przeglądać możliwości, jest ich tak dużo, że go to przeraża i zaczyna się mu kręcić w głowie.

Podobnie jest z metodami leczenia. Skutecznych metoda leczenia jakiejś konkretnej jednej choroby jest stosunkowo niewiele. Może być jedna, albo dwie, albo pięć, ale zazwyczaj da się je policzyć na palcach jednej ręki. Natomiast nieskutecznych metod leczenia jest… nieskończenie wiele! Dlaczego? Dlatego że możemy robić tysiące różnych rzeczy i na naszą chorobę nie będą miały kompletnie żadnego wpływu.

Wiele osób stosujących, czy próbujących alternatywnych metod leczenia, mówi tak: „nie wiem czy to działa, ale muszę spróbować wszystkiego.” Bardzo łatwo jest zrozumieć presję: tonący brzytwy się chwyta; kiedy kogoś swędzi całe ciało tak, że można oszaleć, będzie próbować czego się tylko da. Nie ma znaczenia, jak niedorzeczna jest metoda. Nie ma znaczenia, że nikt jej porządnie nie przetestował. Ważne, że może pomoże?

Problem w tym, że są ludzie, którzy non stop wymyślają nowe „metody leczenia”! Nigdy nie przetestujemy wszystkiego z tego prostego powodu, że tam za ścianą ktoś ciągle wymyśla nowe! Kiedy wydamy 100zł na jedną „metodę”, zaraz pojawi się druga za 200.

Dlatego „sprawdzenie wszystkiego” jest nie tylko niemożliwe, ale też nie ma żadnego sensu.

Cudowne mikstury i inne troski

wtorek, 12 Luty 2008

Polecam dzisiaj książkę Johna Diamonda pt. “Cudowne mikstury i inne troski”. Autor był znanym dziennikarzem brytyjskim, pisał felietony do Timesa, Guardiana, Daily Mail i.in. Był również prezenterem radiowym i telewizyjnym. Umarł na raka krtani w 2001 roku.
A oto krótki fragment na zachętę:

(…) jakie mam zastrzeżenia do alternatywizmu?
Gdyby alternatywiści byli w tej sytuacji uczciwi, nie miałbym żadnych. Gdyby mówili: “Mamy pewne przydatne psychologiczne techniki, mogące pomóc ludziom odzyskać kontrolę nad ich własnym życiem, żeby czuli, że traktuje się ich poważnie, żeby – przynajmniej na pewien czas – pozbyli się poczucia alienacji”, to nie widziałbym żadnego problemu, i faktem jest, że wielu psychologów i psychoterapeutów mówi to, choć może nie w ten sposób. Mógłbym to także zaakceptować, gdyby dodawali coś w rodzaju: “Tak, używamy pewnych rekwizytów, z których kilka ma wartość farmaceutyczną, ale na ogół polegamy na dowiedzionym efekcie placebo”.
Problem powstaje, kiedy pokaźne, ale zasadniczo skromne roszczenia alternatywistów pociąga się o krok dalej – kiedy mówią, że ich techniki mogą wyleczyć organiczne choroby. Nie mogą. Jak wykażę, jeśli chodzi o choroby, większość tych technik nie oferuje niczego poza efektem placebo, a jest wiele chorób, w tym poważnych, na które placebo nie wystarcza. Jako środek na ten rodzaj chorób, które konwencjonalna medycyna leczy na przykład lekarstwami czy operacjami chirurgicznymi, homeopatia po prostu nie działa. I nie ma tu żadnych dwuznaczników. Nie jest tak, że wyrok w sprawie homeopatii jeszcze nie zapadł, czy że homeopatia działa na mniej poważne choroby, czy że przeprowadzono zbyt mało badań nad homeopatią, by ustalić jej rzeczywiste możliwości: Homeopatia nie działa.
To samo dotyczy wielu innych leczniczych i diagnostycznych terapii. Nie działa kinezjologia stosowana, ani irydologia, uzdrawianie z wykorzystaniem czakr, osteopatia czaszkowa, chirurgia psychiczna, terapia kryształami, fotografia Kirliana, medycyna antropozoficzna, radiestezja ani siatsu. Z terapii polegających na połykaniu substancji – zielarstwa, naturopatii i medycznych szkół Wschodu – działają one o tyle, o ile te substancje mają dające się dowieść skutki farmakologiczne, oparte na tych samych chemicznych i biochemicznych zasadach, co leki konwencjonalnej medycyny.

Przedmowa Richarda Dawkinsa

Książkę można kupić w Księgarni Racjonalisty.

Genetyczne uwarunkowania atopii

poniedziałek, 11 Luty 2008

W ostatnich latach, dzięki postępom biologii molekularnej, nastąpił ogromny postęp w zakresie technik stosowanych w badaniach genetycznych. Umożliwiło to dokładniejsze poznanie genetycznych uwarunkowań wielu chorób. Rozważania dotyczą również chorób atopowych.

Obecnie uważa się, że czynnikom genetycznym może podlegać co najmniej kilka etapów patogenezy reakcji atopowej. Są to m.in.:

  1. synteza IgE i innych immunoglobulin,
  2. swoista odpowiedź na alergeny,
  3. dystrybucja i zdolność do aktywacji komórek uczestniczących w patogenezie,
  4. próg odpowiedzi narządów docelowych.

Każdy z tych etapów może podlegać kontroli pojedynczego lub wielu genów o różnej hierarchii, mogących przejawiać swą aktywność (ulegać ekspresji) na różnych etapach rozwoju osobniczego organizmu człowieka i to często pod wpływem różnych czynników środowiskowych, do dziś nie do końca poznanych. Mało prawdopodobne, aby te czynniki mogły ingerować bezpośrednio w materiał genetyczny i raczej zdolnością do łatwiejszej ekspresji tych genów tłumaczyć należy coraz większą częstość występowania chorób atopowych w ostatnich latach.

Mimo wielu analiz, do dziś nie wyjaśniono do końca, czy atopia jest cechą jedno- czy wielogenową. W świetle publikacji z ostatnich lat pytanie to można zaliczyć do grupy tzw. gorących pytań współczesnej genetyki. Hopkin wraz z zespołem uważali, że atopia jest uwarunkowana mutacją pojedynczego genu związanego z polimorficznym fragmentem DNA, leżącym w dłuższym ramieniu chromosomu 11. Gen ten ma mieć różne znaczenie w zależności od pochodzenia od ojca lub matki. Jeśli atopia dziedziczona jest ze strony ojca to nie zależy od wymienionego genu, ponieważ tylko gen pochodzący od matki ma być genem operacyjnym. Nowsze badania sugerują, że w pobliżu tego genu znajduje się gen kodujący podjednostkę β receptora o niskim powinowactwie dla Fc IgE (FcεRI-b). Mimo potwierdzenia powyższych zależności przez inne zespoły, część autorów neguje pogląd Hopkina i wsp., a ostatnio również twórcy tej koncepcji przychylają się do starego stwierdzenia Cooke’a, że atopia jest cechą wielogenową.

Źródło:
Genetyczne uwarunkowania atopii (abstrakt, pełna treść (pdf))
JERZY KRUSZEWSKI
Postępy Dermatologii i Alergologii XX; 2003/2

Marsz alergiczny

piątek, 8 Luty 2008

Od ponad 10 lat naturalną ewolucję choroby atopowej określano pojęciem “marszu alergicznego”. Oznaczało to, że objawy pojawiały się w określonym wieku, utrzymywały się przez lata i często w miarę upływu czasu obserwowano tendencję do spontanicznej remisji lub zmiany lokalizacji narządowej. Najlepszym przykładem “marszu alergicznego” jest przejście atopowego zapalenia skóry (AZS) w kierunku astmy oskrzelowej.

 

Pełny artykuł: Marsz alergiczny

 

(dexter, dzięki za link)