Archiwum z Październik 2007

Wzmacnianie układu odpornościowego

czwartek, 25 Październik 2007

Bardzo często mamy do czynienia z lekami czy preparatami, których zadaniem jest „wzmocnienie naszego układu odpornościowego”. Co to właściwie oznacza, i co to oznacza, kiedy taki preparat jest polecany alergikowi?

Koleżanka z forum napisała:

„ …przy osłabionym układzie odpornościowym jesteśmy skłonniejsi do chorób łącznie z rakiem i oczywiście alergii i różnych infekcji.”

Infekcje są wtedy kiedy układ odpornościowy ma za zadanie walczyć, a nie walczy (lub walczy nieskutecznie). Alergie są wtedy, kiedy układ odpornościowy powinien siedzieć spokojnie, a zamiast tego walczy.

Te dwie rzeczy są błędami w przeciwnych kierunkach.

Układ odpornościowy można porównać do policji, a zarazki do przestępców. Z policją mogą się dziać różne rzeczy. Może policji być za mało albo za dużo, to jedna sprawa. Drugą sprawą jest to, czy policja aresztuje tych co trzeba. Jeżeli policji jest za mało, wiadomo że zarazki się panoszą. Wtedy można wzmocnić siły policyjne żeby poprawić sytuację.

Ale zarazki tak samo panoszą się wtedy, kiedy policji jest dużo, ale aresztuje nie tych co trzeba. To jest analogia do alergii. Wtedy wzmacnianie sił policyjnych na nic się nie zdaje, bo nowi i silni, lecz zdezorientowani policjanci, zamiast przestępców, aresztują niewinnych ludzi i paraliżują miasto.

Może też być tak, że policji jest tak dużo że z nudów aresztuje niewinne osoby. Wtedy można zaradzić osłabiając siły policyjne. To jest analogia do immunosupresji.

Mamy sposoby na osłabianie układu odpornościowego; ze wzmacnianiem to nie jestem taki pewien, mam wrażenie że leki „wzmacniające układ odpornościowy” to raczej różne formy kadzideł. Ale to jest zupełnie drugorzędna sprawa. Problem numer jeden to prawidłowe rozpoznawanie wroga. Policja, żeby skutecznie działać, potrzebuje nie tyle dużo policjantów, ile dobrych informacji: portrety, opisy, adresy, oraz wszelkie informacje które pomagają namierzać przestępców. Dobrze poinformowana choć mniej liczna policja będzie skuteczniejsza niż zdezorganizowany tłum mundurowych.

W jaki sposób „doinformować” układ odpornościowy, tego chyba za dobrze nie wiemy. Ale cokolwiek to jest, polega przede wszystkim na zdobywaniu przez układ odpornościowy doświadczenia poprzez bezpośredni kontakt z zarazkami albo innymi substancjami niosącymi rzetelne informacje. Gdzieś czytałem że pierwsza „paczka” informacji dla układu odpornościowego dziecko dostaje w mleku swojej matki.

Trzeba uważać mówiąc o wzmacnianiu układu odpornościowego, bo w przypadku alergii wygląda to inaczej niż w przypadku zwykłych chorób wywoływanych przez zarazki.

2 0

Psychologia z TTC

poniedziałek, 22 Październik 2007

Jak powiedziałem, tak zrobiłem. Pojechałem do Fry’s, po drodze oczywiście pojechałem nie tak jak zaplanowałem, potem w końcu trafiłem tam gdzie trzeba. I oto mój warsztat do uczenia się psychologii:

Kurs psychologii TTC

Nie tylko psychologii zresztą. W tej chwili, w wersji DVD, oglądam kurs filozofii religii. Bardzo ciekawie prowadzony, nawet ciekawiej niż się spodziewałem. Jestem w dwóch trzecich kursu, im dalej w las tym szybciej mi to idzie. Staram się oglądać uważnie, kiedy umknie mi jakiś fragment, cofam i słucham go jeszcze raz. (Z wykładem na żywo nie można tego robić!)

Kurs psychologii na który już sobie ostrzę uszy, nazywa się dokładnie Great Ideas of Psychology, czyli Wielkie koncepcje psychologii, i jest prowadzony przez prof. Daniela N. Robinsona, o którym na samym początku kursu możemy usłyszeć długi ciąg superlatyw. Z ciekawości przesłuchałem pierwszy półgodzinny fragment, w którym prof. Robinson mówi, czym jest psychologia. Odnosi się tam do pytania, czym jest psychologia, oraz czy psychologia jest nauką. Mówi tam, że bardzo często psychologia nie jest nauką w sensie użycia metod naukowych, że sytuacje które są analizowane przez psychologów nie są powtarzalne i nie można użyć metod statystycznych. Cieszę się że się odnosi do tego problemu i wie co to jest metoda naukowa, ale trochę mi się sierść na grzbiecie jeży kiedy słyszę że metody naukowej do czegoś-tam się nie da zastosować. To znaczy, być może są przypadki kiedy jest to bardzo trudne, ale generalnie jest to coś, co zawsze chcemy robić: sprawdzać czy nasza teoria działa, czy się sprawdza. Ale to dopiero pierwsze koty za płoty, najpierw skończę filozofię religii, a potem przejdę do psychologii i przesłucham pierwszy fragment jeszcze raz. Być może po przesłuchaniu większej ilości wykładów problem niemożności stosowania metody naukowej stanie się mi bliższy. Na razie jeżę się na niego niczym jeżozwierz.

0 0

Zakupy elektroniczne

niedziela, 21 Październik 2007

Postanowiłem że kupię odtwarzacz MP3. Zastosowanie mam bardzo konkretne: odsłuchać 48 półgodzinnych wykładów z psychologii. Amerykańska firma The Teaching Company, w skrócie TTC, sprzedaje kursy dotyczące najprzeróżniejszych dziedzin. Ma to mnie przygotować na daszą rozprawę z kwestią powiązań psychiki i chorób. Sam nie wiem jak się to zakończy, może okaże się że jednak ludzie chorują bo chcą? Wikipedia straszy hasłami typu psychoneuroimmunologia, a w dyskusji na temat psychosomatyki czuję się jak głos wołający na puszczy.

Kursy są przygotowane przez TTC naprawdę znakomicie. Można je kupić w postaci płyt DVD, płyt audio lub ściąganych przez sieć plików MP3. Ta ostatnia opcja jest najtańsza.

Temat zależności psychiki i chorób rozważam nie od dziś. Widzę, że spotyka się on z bardzo mocnym rezonansem, że temat jest dla ludzi ważny, choć większość ma poglądy odmienne od moich. A może masz akurat takie same poglądy jak ja? Uważasz że mówienie ludziom że chorują bo chcą chorować nie jest w porządku? Uważasz że nie ma dla AZS znaczenia, jak ktoś radzi sobie z rozstaniami? Jeżeli tak, daj mi znać, bo jak na razie mam wrażenie że jestem sam!

Chciałbym w drodze dyskusji dojść do wspólnych wniosków, ale jak na razie wygląda to na trudne. Szczególnie trudne jest rozmawianie w racjonalny sposób, to znaczy próba konkretnego ujęcia tego, o czym mówimy. Kiedy proponuję swoje ujęcie tematu, spotykam się ze sprzeciwem, że to nie tak. Wtedy pytam, jeżeli nie tak, to jak? Wtedy słyszę, że „tego się nie da rozrysować przy pomocy prostokątów i strzałek”. Nie zgadzam się z tym, że się nie da. Dlaczego ma się nie dać? Zależności mogą być skomplikowane, ale nie widzę powodu dla którego akurat ten wycinek świata miał nagle nie podlegać zależnościom przyczynowo-skutkowym.

Wcale nie jestem pewien czy moje obecne stanowisko wytrzyma zderzenie z tym, czego mam się dowiedzieć na temat psychologii i badaniach dotyczących tego tematu. Zamierzam też przeczytać „Bez słowa, bez tchu” Katarzyny Schier. Zobaczymy, może okaże się że się myliłem?

Co do osób które uważają że psychika człowieka wpływa bezpośrednio na występowanie AZS, to mam nadzieję że mają do tej sprawy podobne podejście jak ja. Może to oni się mylą?

Tymczasem jutro jadę kupić odtwarzacz MP3. Myślałem żeby kupić iPod, ale bardzo nie podoba mi się w nim jedna rzecz: Apple nie życzy sobie aby używano go z Linuksem. A ja akurat używam Linuksa na wszystkich swoich komputerach i z powodu odtwarzacza nie zamierzam zmienić ani systemu ani sprzętu którego używam. Zrezygnuję z bieli i okrągłych iPodowych rogów, na rzecz swojej wolności.

0 0

Powitanie osobiste

wtorek, 9 Październik 2007

Dzisiaj coś z innej beczki. Wahwah występujący osobiście! Dla tych, którzy są ciekawi jak wygląda Wahwah, jest to doskonała okazja do zaspokojenia ciekawości.

4 0

Grant na badania nad filagryną

środa, 3 Październik 2007

Rada Badań Naukowych w Zjednoczonym Królestwie przekazała 1.3 miliona funtów profesorom z uniwersytetów w Dundee i St Andrews na cele badań nad nowymi lekami na atopowe zapalenie skóry.

Trzyletni grant dostali prof. Irwin McLean (College of Medicine, Nursing and Dentistry, Uniwersytet Dundee), prof. Julie Frearson (College of Life Sciences, Uniwersytet Dundee), oraz prof. Nick Westwood (Uniwersytet St Andrews). Będzie on finansował trzey nowe placówki badawcze, które będą podzielone pomiędzy te trzy jednostki naukowe.

Wczesny etap badań nad lekiem będzie koncentrował się wokół genu, filagryny, który został odkryty w zeszłym roku przez prof. Irwina McLeana wraz ze współpracownikami. Prawie połowa dzieci z ciężkim zapalenie skóry jest nosicielem uszkodzonego genu filagryny, który prowadzi do zapalenia skóry. Grant będzie pomagał trójce ekspertów szukać leków które pomogą odtworzyć funkcjonalność bariery skórnej. Aby odkryć najlepsze możliwe sposoby leczenia będzie badany szereg ścieżek. W odróżnieniu od istniejących leków na zapalenie skóry, które koncentrują się na układzie odpornościowym, ten program jako pierwszy będzie zajmował się defektem bariery skórnej, który jest podstawowym źródłem schorzenia. Filagryna jest licznie występującym białkiem z zewnętrznych, ochronnych warstwach skóry. Osoby z defektem w genie kodującym filagrynę mają „przepuszczalną” skórę, która pozwala zewnętrznym substancjom dostawać się do środka i powodować stan zapalny.

Badania skorzystają z jednostki badań nad lekami prof. Frearsona, która została otwara w zeszłym roku w Black Centre w School of Life Sciences. Jednostka ta pozwala wykonywać badania przesiewowe leków celem odnalezienia leków, które są najbardziej efektywne w walce w chorobą. Badania przesiewowe zaczną się w przyszłym roku.

Prof. Irwin McLean mówi: „Jedno na pięć dzieci w Zjednoczonym Królestwie i innych krajach rozwiniętych dostaje zapalenia skóry i wiele z nich rozwija szereg alergii i form astmy związanej z atopowym zapaleniem skóry. To jest bardzo interesująca okazja na stworzenie nowych terapii skoncentrowanych bezpośrednio na pierwszym istotnym genie znanym z wpływu na atopowe zapalenie skóry i inne powiązane schorzenia. Pomimo że te badania są na wczesnym etapie i mogą nie prowadzić do badań na ludziach w ciągu najbliższych kilku lat, dają nadzieję dziesiątkom milionów osób które noszą ten gen i mają skłonności do zapadania na te wyniszczające schorzenia.”

źródło

1 0

Co dajemy sobie wmawiać

środa, 3 Październik 2007

Przeglądając Atopedię trafiłem niedawno na artykuł o wdzięcznym tytule „Geneza AZS i podstawy terapii według kliniki medycyny homeopatycznej Gelsenkirchen w Niemczech”. Przeczytałem go, i włosy stanęły mi dęba. Pomijając samą kwestię homeopatii, są tam na przykład takie kwiatki:

Postępowanie w klinice w Gelsenkirchen zakłada, że sytuacje stresowe mogą być odpowiedzialne za powstanie neurodermitis. Każda choroba chroniczna powstaje poprzez uczucie, które niespodziewanie obejmuje daną osobę, i które jest porównywalne z szokiem. W przypadku neurodermitis jest to uczucie rozstania. Osoba chora boi się rozstań.

Osoba chora boi się rozstań, tak? A zdrowa nie? Zastanawiam się, w jaki sposób doszli do tego wniosku. Prawdopodobnie wzięli osobę z AZS i zapytali się: Czy przechodziła Pani kiedyś bolesne rozstanie? A pacjentka odpowiada: Tak! Ach, czyli AZS ma związek z rozstaniami!

Nic dziwnego, skoro bolesne rozstania przechodzi każdy! Tak wyglądają wnioski, które wyciąga się z badań bez grupy kontrolnej.

Ten artykuł jest przykładem na coś bardziej powszechnego, czyli na tendencję wiązania AZS z psychiką, a w konsekwencji zrzucanie odpowiedzialności na chorego. W jaki sposób to się odbywa, przedstawię w formie dialogu pomiędzy Piotrkiem i Bazylem.

Piotrek: Ratunku! Wyskakują mi wszędzie czerwone plamy!

Bazyl: Posmaruj się oliwą z oliwek. Ja mam zdrową skórę i jak by mi się zrobiła taka sucha to bym sobie posmarował oliwą, ona tłusta jest.

Piotrek: Ale ja już się smarowałem! I sterydem nawet! A to mi wraca! Ratunku!

Bazyl: A czy przypadkiem nie masz jakichś problemów, co? Przykrych przeżyć? Rozstałeś się z kimś?

Piotrek: No… roz… stałem… się. Kiedyś…

Bazyl: No widzisz. Przykre przeżycia! A umiesz sobie radzić z rozstaniami, co?

Piotrek: Jak to radzić? W jakim sensie? To znaczy… nie wiem czy umiem sobie radzić. Jak się rozstaję to mi jest przykro… i chyba sobie nie radzę…
Bazyl: No, no, no. Nie radzisz sobie, widzisz? A takim co sobie nie radzą, to potem czerwone plamy wyskakują. A jak byś umiał sobie radzić to by nie wyskakiwały, ot co!

Piotrek: To znaczy, że po rozstaniu ja myślę takie rzeczy, że mi czerwone plamy wyskakują?

Bazyl: Tak, a potem jeszcze się drapiesz żeby zwrócić na siebie uwagę.

Piotrek: (zdenerwowany, drapie się)

Bazyl: Tak, zwrócić na siebie uwagę. I dlatego też chorujesz. Bo widzisz, to wszystko jest w twojej głowie. Chorujesz bo chcesz chorować. Jak byś nie chciał to być nie chorował, chyba logiczne, nie? A w ogóle to trzeba być nieźle pokręconym żeby chcieć chorować na takie paskudztwo!

Piotrek: Ale ja wcale nie chcę chorować!

Bazyl: Spokojnie, kochanieńki, to jest nieuświadomione.

Piotrek: Jak to nieuświadomione?

Bazyl: No, nieuświadomione. Nie wiesz że tak myślisz, a myślisz. I udowodnij mi że tak nie jest! Teraz na pewno powiesz że wcale nie chcesz chorować, a dokładnie tak powie osoba u której to jest nieuświadomionie!

Piotrek: Ależ ja naprawdę chcę być zdrowy!

Bazyl: A nie mówiłem? Jesteś brzydki, masz czerwone plamy, a na dodatek sam tego chcesz! Obrzydliwe!

Piotrek: (popada w depresję)

Mamy tendencję do poczucia winy. Jak słusznie zauważył dziś mój przyjaciel, jeżeli ktoś przez długi okres czasu stosuje różne metody leczenia i nie ma rezultatów, zaczyna się zastanawiać, czy przyczyna nie tkwi w nim. Jest to myślenie, do którego mamy skłonność, ale które nas łatwo sprowadza na manowce.

Ludzie mają tendencję do doszukiwania się zależności tam, gdzie ich nie ma. Nie tylko ludzie zresztą, bo B. F. Skinner z unwersytetu w Indianie przeprowadził eksperymenty należące obecnie do klasyki psychologii, w których zademonstrował, w jaki sposób gołębie wykształcają zabobonne zachowania. Otóż umieszczano gołębia w klatce, w której były trzy guziki, które gołębie mogły dziobać. Dziobnięcie odpowiedniego guzika było nagradzane czymś do jedzenia. Ale niektóre gołębie były nagradzane losowo, niezależnie od tego co robiły. Czasami zdarzyło się, że gołąb dostał pożywienie zaraz po tym jak obejrzał się przez lewe ramię. Za chwilę, zupełnie ślepym trafem, dostał pożywienie znów zaraz po tym, jak obejrzał się przez lewe ramię. Gołąb taki zaczynał się oglądać przez lewe ramie przez cały czas, a dostając pożywienie w dalszym ciągu losowo, dostawał zupełnej obsesji na punkcie oglądania się przez lewe ramię.

Ludzie są z natury rzeczy skoncentrowani na samych sobie, czyli na swojej psychice. Mając, podobnie jak gołębie, zabobonne skłonności, bardzo łatwo doszukują się zależności tam gdzie ich nie ma i zaczynają psychice przypisywać wszystko co się da, włącznie z wywoływaniem chorób.

Potem droga nie jest już daleka. Jeżeli stwierdzimy że choroba jest powodowana przez psychikę, a człowiek i jego psychika to jedno, szybko dochodzimy do wniosku że chory człowiek sam spowodował chorobę i jest sam sobie winien. I to właśnie jest bardzo nieprawdziwe, bardzo krzywdzące i bardzo niesprawiedliwe.

Zarzutu takiego nie da się postawić, jeżeli rozróżnia się psychikę jako przeżycia i emocje, od stresu i fizjologii. Psychika to aparat, który pozwala nam poruszać się po świecie i podejmować decyzje. Przeżycia i emocje mają w tym swój udział, jest to ich miejsce. Natomiast stres jest bardziej niskopoziomowym elementem, mobilizującym organizm do działania, i mającym swoje skutki uboczne w fizjologii, a w tym w reakcji odpornościowej. Psychika i fizjologia są od siebie oddzielone warstwą stresu, który nie ma charakterystyki jakościowej, a jedynie ilościową. To znaczy, stresu może być więcej albo mniej, ale stres wywołany jedną rzeczą nie różni się od stresu wywołanego inną. Komórki nie wiedzą, czy zostaliśmy wylani z pracy, czy też mieliśmy stłuczkę samochodową. Komórki reagują na hormony, białka i inne substancje chemiczne. Reakcją na stres może być zmiana w poziomie jakiegoś hormonu czy pojawienie się jakiegoś białka, ale ten hormon będzie taki sam niezależnie od tego, co nam się przytrafiło. Może być go co najwyżej więcej albo mniej.

Dlatego proszę, nie dajcie sobie wmawiać zabobonów i pamiętajcie, że psychika to jedno, a stres to drugie.

3 0