Po raz pierwszy, sam już nie wiem od jak dawna, w ogóle się nie drapię. Po przeprowadzce do Dublina praktycznie zapomniałem o tym że miałem AZS. Trudno powiedzieć co jest najważniejsze, czy to klimat, czy brak jakiegoś alergenu specyficznego dla Warszawy (albo Polski), a może kombinacja różnych rzeczy.
Kiedyś zastanawiałem się, co by się stało gdybym nagle wyzdrowiał, czy w ogóle przestałbym się interesować AZS? Przestałbym pisać na forum? Przestał pisać bloga? Rzeczywiście, o wiele mniej udzielam się teraz na forum i mniej się nim zajmuję, ale o AZS cały czas pamiętam. Niedawno nawet przeprowadziłem dyskusję w której udało mi się przekonać moją rozmówczynię. Była to bodaj najbardziej produktywna dyskusja w internecie w jakiej miałem okazję brać udział.
Tymczasem przyszła mi do głowy taka refleksja. Często zarzuca się atopikom, a i oni sami często sami sobie zarzucają, że drapią się nie ze swędzenia, ale z przyzwyczajenia. Ze swojego doświadczenia mogę Wam powiedzieć, że to jest mit. Nie ma czegoś takiego jak drapanie z przyzwyczajenia. Może przez pierwszy tydzień. Ale po krótkim czasie od ustania swędzenia drapanie znika również, bez śladu. Jeżeli ktoś Wam kiedyś powie że się drapiecie z przyzwyczajenia, odpowiedzcie że się drapiecie bo was swędzi, a taki gość na blogu atopowym napisał, że jak go przestało swędzieć to się w ogóle przestał drapać. Odpowiedzcie tak, a jeżeli będzie trzeba, to ja to jeszcze potwierdzę!
Tagi: drapanie, psychika i ciało
mam podobne doswiadczenia co ty…rok spedzilam w belgii, po 2miesiacach zapomnialam co to znaczy ze skora swedzi. cudowne uczucie prawda? i owszem zdecydowanie potwierdzam – nie ma czegos takiego jak drapanie z przyzwyczajenia (chociaz to wygodna teoria). niestety po powrocie do kraju wszystko wrocilo
sorki mam dziecko w wieku 4 lat i nigdy nie mialam tyle problemow z dzieckim z azs co tu czyli w irlandii.w polsce owszem byly problemy ale nie do tego stopnia co tu ,naprawde jestem w rozpaczy ,czekam az polece do polski do dobrego lekarza (jeszcze miesiac……)
zastanawiam się, na ile AZS może się nasilać pod wplywem zanieczyszczenia powietrza? moje się zaostrza jak tylko w Krakowie jest smog, na dodatek natychmiast dolącza wtedy do niego podrażnienie gardla. niestety moje wlasne doświadczenie z Aten, w których natychmiast przestalam się drapać, przekonuje mnie, że ta teoria wymaga dopracowania – może chodzi o wilgotny smog?
Mi zawsze pomaga zmiana klimatu. Nieważne na jaki, ważne, że wyjeżdżam. Czyżby chodziło o to, że układ odpornościowy ma z czym walczyć i dlatego (chwilowo niestety) przestaje się wygłupiać?
Można też wysnuć teorę, że organizm zaczyna reagować alergicznie jakieś substancje lub kombinacje substancji. Kiedy wyjeżdżamy, zmienia się chemiczna „panorama”. Jest szansa że zniknie to, na co akurat byliśmy uczuleni. W nowym miejscu czujemy się lepiej, aż do czasu kiedy wykształci się nowe uczulenie. No, ale to tylko teoria.