W nawiązaniu do jednego wątku na forum.
Nie chodzi o to, żeby nad samym morzem, tylko w klimacie morskim.
- Małe wahania tempreratury. Można łatwo przewidzieć, jak się ubrać i wychodząc rano nie trzeba myśleć o tym, że wieczorem będzie 10 stopni mniej (por. temperatury w Warszawie i Kopenhadze). Jest mniejsze ryzyko że się spocę albo że będzie mi zimno.
- Świeże powietrze, czyli wiatr. Łatwo przewietrzyć mieszkanie, bo rzadko są zastoje.
- Częste zmiany pogody, a więc nie ma sytuacji takiej jak w Warszawie, gdzie szczelna czapa ciemnoburych chmur przykrywa świat na pięć miesięcy. W Kopenhadze, jeżeli rano pada, możemy być spokojni że wieczorem obejrzymy piękny zachód słońca.
Piszę to na podstawie doświadczeń z Kopenhagi, ale tam akurat chyba nie chciałbym mieszkać, i to nawet nie dlatego że jest to jedno z najdroższych miast na świecie. Chciałbym mieszkać jednak w klimacie trochę cieplejszym. Coś jak śródziemnomorski. Albo Nowa Zelandia.