…wtedy, kiedy muszę sam posmarować sobie plecy.
Tagi: życie
Ten wpis został opublikowany sobota, 26 Sierpień 2006 o 01:35 i jest zaszufladkowany do kategorii Pielęgnacja, W społeczeństwie. Możesz śledzić wszystkie odpowiedzi do tego wpisu poprzezkanał RSS 2.0.
Możesz dodać odpowiedź lub trackback ze swojej strony.
kurczę, Wahu nie patrzyłam na to od tej strony.. ale właśnie tak to mogę nazwać..
taaaaaaaak!!! i odwrotnie – zauważyłam, że czuję się „zaopiekowana” jak mi mój facet z czułością wysmaruje plecki
)