Każda sesja drapania kończy się koniecznością zamiatania po sobie. Wiadomo jednak że zamiatanie jest niedokładne i, szczerze mowiąc, bardzo nie lubię zamiatać.
Co innego odkurzacz, który jest bardzo przyjemny w użyciu: włączasz, przejeżdżasz po podłodze w odpowiednim miejscu, gotowe. Z odkurzaczem jest jednak problem: jest duży i niewygodny. Rozważałem kupienie odkurzacza samochodowego, ale te były zasilane na 12V (gdzie ja w domu znajdę stały prąd 12V?).
W zeszłym tygodniu w jednym z kaliskich supermarketów znalazłem to:

Nareszcie wygodne urządzenie! Pozwolę sobie bezwstydnie wymienić kilka jego zalet:
- Nie potrzebuje kabla zasilającego. Nic się wokół niego nie plącze. Nigdzie go nie trzeba podłączać ani odłączać. Przynajmniej do wyczerpania wbudowanego akumulatora.
- Jest lekki. Można nim bez wysiłku manipulować jedną ręką.
- Ma 3 lata gwarancji. Wyjaśnień chyba nie potrzeba.
Jedyna właściwie wada, jakiej mógłbym się dopatrzeć, to tradycyjny, suchy filtr. Nie powiem jednak żebym spodziewał się gdziekolwiek znaleźć wodny, ręczny odkurzacz. Jest to pewnie zresztą niemożliwe, bo zbiornik z wodą waży, więc nie dałoby się operować nim przy pomocy jednej ręki.
Używanie odkurzacza sprowadza się więc do tego żeby go mieć w zasięgu ręki i w dowolnym momencie, szybkim ruchem wziąć go niczym długopis z kubka, wciągnąć kurz i równie szybkim ruchem odstawić na miejsce. Cała operacja trwa 10 sekund.
W komplecie z odkurzaczem jest podstawka, która pozwala trzymać go w pozycji pionowej. Całość zajmuje wtedy bardzo małą powierzchnię. Ładowarka jest wbudowana w podstawkę.
A teraz najlepsze: odkurzacz kosztował 59 zł.
A jak się ładuje takie cudo i czy mocno ssie? Czy nada się do samochodu?
Ładuje się kilka godzin, a pracuje kilkanaście minut. To nie jest odkurzacz do ciężkiej pracy, tylko raczej do okruszków. I właśnie takiego potrzebuję. Czy będzie dobry do samochodu, to nie wiem. Zależy, jak bardzo zabrudzonego.
Wygląda na to że ten odkurzacz jest rewelacyjny. Tylko gdzie mozna kupić takie cudo?
No właśnie! Po co odkurzacz. Pomyślmy, (przynajmniej ja tak robie) jeśli nie będę się drapał to nie będę musiał odkurzać tej skóry co chwila. Lenistwo czy terapia psychologiczna? Mniej drapania mniej odkurzania.