Co robią ludzie, gdy skonfrontujesz ich z dowodem naukowym, który kwestionuje ich wcześniejsze poglądy? Często będą próbowali cię zignorować, zastraszyć, przekupić, pozwać za zniesławienie lub jakoś to sobie zracjonalizować.
Taka sobie lekka historyjka. Odkąd pamiętam miałam taką zgrubiałą i pomarszczoną skórę na nadgarstkach. Sucha zmieniona skóra, która się nie opala. Pewnie wielu łaciatych tak ma lub miało. Jako dziecko strasznie z tego powodu cierpiałam, bo na własne ręce patrzy się bardzo często. Oczywiście inne dzieci też pytały „co Ci się stało?”. Moja mama tłumaczyła mi, że z wiekiem mi to zaniknie, że kuzynka A. też tak miała a teraz ma normalne rączki. Nie wierzyłam jej wtedy, myślałam, że tak tylko mówi żeby mnie pocieszyć. Poza tym dla dziecka czas jest rzeczą abstrakcyjną, jeśli objawy ustąpiły u kuzynki, która jest ode mnie kilkanaście lat starsza, to dla mnie oznaczało to w zasadzie tyle co „jak będziesz już dorosła”, strasznie odległa przyszłość. Jako nastolatka miałam się lepiej, miałam moje rockowe towarzystwo, sama brzdąkałam na gitarze i szukałam własnego stylu. Na lewym ręku nosiłam bransoletki ze skóry, rzemyków i makatek z muliny. Nosiłam je niemal 2 lata.
Wakacje! Lato, słońce, plaża, góry, mazury! I Atopia. Pylą różne roślinki, na szlaku wędrówki lekki pył unosi się znad drogi, piasek na plaży łaskocze skórę, słońce praży i można zwariować. Trzeba być jednak dzielnym stworzeniem i sobie radzić.
Kiedyś intensywnie chodziłam po górach, czasami miałam wysypkę na odsłoniętych partiach ciała, ale w zasadzie długie spodnie załatwiały kłopot. Lubiłam i dalej lubię piesze wycieczki, tylko nie w upały. Jakoś nie widzę przeciwwskazań dla atopików.
Witam Cię serdecznie wśród moich myśli. Tak się złożyło, że któregoś razu podesłałam na forum link do posta, w którym pisałam o swoich przeżyciach związanych z AZS. Dexter zaproponował by dzielić się tym tematem na blogu atopowym, zatem się podzielę, ku pokrzepieniu serc innych łaciatych.
Początkowo wcale nie było mi łatwo pisać o AZS. Z czasem zadomowiłam się na forum atopowym, na które trafiłam szukając pomocy na własną rękę. Znalazłam ją, znalazłam wsparcie całej grupy ludzi borykającej się z podobnymi problemami. Nawet ich nie znam, nawet nie wiedzą, że czytam ich słowa i śmieję się, płaczę, drapię się tak samo i biorę te same leki, co oni. Zaczęłam poruszać temat choroby na swoim blogu. To dla mnie niezwykle osobiste wyznania. Trudno mi obnażać własną słabość, choć, być może, właśnie to moje pisanie przyniesie kiedyś komuś pomoc. A gdy jest mnie samej jest źle z chorobą i czuję się osamotniona w zmaganiach z nią, czerpię siłę wśród wirtualnych atopików.
Przedstawiamy dziś film z konferencji TED, w którym Michael Specter, autor książki „Denialism” opowiada o rosnącym strachu przed nauką. Ostrzega nas przed trendem, który dla rozwoju ludzkości może okazać się katastrofalny w skutkach. Czas trwania: 16 minut.
Autorka bloga 2smaki.pl przygotowała kilka przepisów specjalnie dla atopików. Wszystko przetestowałem i mogę potwierdzić, że jest bardzo smaczne i nie powoduje alergii. Polecam!
Szerokim echem (Sceptico, Orac) w angielskojęzycznej blogosferze odbiła się informacja, że Towarzystwo Homeopatów próbowało doprowadzić do usunięcia wpisu blogowego pt. „Szlachetna sztuka homeopatycznego zabijania” z serwisu The Quackometer. Jako że w internecie nic nie ginie, wpis natychmiast został powielony przez kilkadziesiąt portali i blogów racjonalistycznych. Poniżej przedstawiamy jego tłumaczenie.
Szlachetna sztuka homeopatycznego zabijania
(The Gentle Art of Homeopathic Killing)
by Le Canard Noir, The Quackometer
Mija rok, odkąd Sense about Science, Simon Singh oraz program BBC Newsnight zdemaskowały powszechną praktykę homeopatów: twierdzenie, że ich magiczne pigułki zapobiegają malarii. Stowarzyszenie Homeopatów nie zrobiło prawie nic, aby zlikwidować te niebezpieczne praktyki, poza kilkoma niejednoznacznie sformułowanymi komunikatami prasowymi.